Blog

Klient, który nie odpowiada: procedura zamiast przypominania

7 min czytaniaZespół BillFacto

W skrócie

  • Przypominanie jest pracą — dopóki nie jest policzone, wygląda na darmowe i dlatego rośnie.
  • Ustal maksymalnie trzy kroki eskalacji z konkretnymi dniami, zamiast pisać „jeszcze raz przypominam”.
  • Każde przypomnienie powinno mieć adresata z imienia i jedno konkretne pytanie.
  • Milczenie klienta trzeba gdzieś zapisywać, bo to jedyny dowód przy rozmowie o stawce albo o rozstaniu.

Każde biuro ma takiego klienta: sympatycznego, płacącego na czas i całkowicie nieosiągalnego, gdy trzeba o coś zapytać. Pierwsze przypomnienie wysyła się bez namysłu, drugie z lekkim zniecierpliwieniem, trzecie już po terminie. Ta sekwencja powtarza się co miesiąc i nigdzie nie jest liczona — a to ona, a nie liczba faktur, decyduje o tym, że ten klient jest nierentowny.

Dlaczego przypominanie jest droższe, niż wygląda

Pojedyncze przypomnienie zajmuje dwie minuty, więc trudno je uznać za koszt. Koszt tkwi w tym, co je otacza: trzeba sprawdzić, czego brakuje, ustalić, czy klient odpisał od ostatniego razu, wrócić do sprawy za trzy dni, przerwać inne zadanie i przypomnieć sobie kontekst. Dwie minuty pisania to zwykle piętnaście minut przełączania uwagi.

  • Ustalenie stanu: czego brakuje i od kiedy — jeśli nie widać tego z listy, trzeba to odtworzyć.
  • Sprawdzenie historii korespondencji, żeby nie zapytać o coś, co już przyszło.
  • Samo napisanie wiadomości, zwykle uprzejmiejsze i dłuższe, niż wymaga tego treść.
  • Powrót do sprawy za kilka dni — czyli druga taka sama operacja.
  • Praca w gorszym terminie, bo dokument, który przyszedł 22., księguje się w najdroższym tygodniu miesiąca.

Trzy kroki zamiast nieskończonej serii przypomnień

Różnica między przypominaniem a procedurą polega na tym, że procedura ma koniec. Klient nie musi jej znać w formie regulaminu, ale musi ją odczuwać: te same dni, ta sama kolejność, ta sama konsekwencja. Trzy kroki wystarczą — czwarty i tak niczego nie zmienia.

Trzystopniowa eskalacja braku dokumentów
KiedyKanałTreść
Dzień po terminie dosyłaniaWiadomość do osoby kontaktowejLista brakujących pozycji, bez ogólników, z prośbą o datę
Trzy dni późniejTelefon, nie wiadomośćJedno pytanie: kiedy dokumenty będą — i zapis odpowiedzi
Po ustalonej dacieWiadomość do właściciela firmyInformacja o skutkach: co przesuwa się na kolejny okres i co to oznacza

Krok trzeci działa nie dlatego, że jest surowszy, tylko dlatego, że zmienia odbiorcę. W większości firm osoba, która nie odsyła dokumentów, nie jest tą, która ponosi konsekwencje — i często po prostu nie wie, że coś jest zagrożone.

Jak pisać, żeby dostać odpowiedź

Jedno pytanie na wiadomość

Wiadomość z pięcioma pytaniami dostaje odpowiedź na jedno albo na żadne, bo wymaga od odbiorcy zebrania pięciu różnych rzeczy naraz. Krótka wiadomość z jedną konkretną prośbą — najlepiej taką, na którą da się odpowiedzieć z telefonu w dwie minuty — wraca kilkukrotnie częściej.

Adresat z imienia, nie „Dzień dobry”

Wiadomość wysłana na wspólną skrzynkę firmy jest wiadomością wysłaną do nikogo. Jeżeli w umowie nie ustalono osoby kontaktowej, to jest właściwy moment, żeby ją ustalić — z imienia i nazwiska, a nie jako „ktoś z księgowości”.

„Przypominam o dokumentach” to prośba o dobrą wolę. „Brakuje faktur kosztowych za czerwiec — czy do piątku będą?” to pytanie, na które da się odpowiedzieć.

Zapisuj milczenie

Rozmowa o podwyżce stawki albo o zakończeniu współpracy z klientem, który „zawsze się spóźnia”, kończy się słowem przeciwko słowu, jeśli nie macie zapisu. Wystarczy jedna kolumna przy kliencie: data terminu, data faktycznego kompletu, liczba przypomnień. Po pół roku to jest tabela, której nie da się podważyć — i najskuteczniejszy argument w takiej rozmowie.

Najczęstsze pytania

Ile razy przypominać, zanim odpuścić?
Trzy razy, w ustalonych odstępach i za każdym razem inaczej: wiadomość, telefon, informacja do właściciela firmy. Czwarte przypomnienie tej samej treści nie zwiększa szansy na odpowiedź, a utrwala u klienta przekonanie, że termin jest umowny.
Czy naliczać opłatę za dokumenty dostarczone po terminie?
Może działać, ale tylko gdy zapis istniał w umowie od początku i gdy opłata jest naliczana konsekwentnie. Opłata wprowadzona w reakcji na jednego klienta jest odbierana jako kara i zwykle kończy się rozmową o zaufaniu zamiast o terminach.
Co, jeśli klient odpowiada, ale zawsze w ostatniej chwili?
To nie jest problem komunikacji, tylko wyceny. Klient dostarczający komplet w najdroższym tygodniu miesiąca kosztuje więcej niż ten sam klient obsłużony 5. dnia — i albo przechodzi do wcześniejszej fali dosyłania, albo do wyższego przedziału cenowego.

Zespół BillFacto · Redakcja

Piszemy o organizacji pracy biura rachunkowego — bez porad podatkowych. BillFacto to system, w którym biuro prowadzi faktury, kontrahentów i dokumenty wszystkich obsługiwanych firm z jednego panelu.

Zobacz pakiety dla biur

Czytaj dalej